Około 200 policjantów, w tym funkcjonariusze oddziałów prewencji z Wrocławia i Szczecina oraz kontrterroryści, zostało skierowanych w rejon granicy z obwodem królewieckim. Powodem są ostrzeżenia wywiadu dotyczące możliwych aktów dywersji i sabotażu. Według informacji „Rzeczpospolitej” zagrożenie może być związane z próbą przeprowadzenia prowokacji, która miałaby obciążyć Ukrainę.
Sprawa nabrała rozgłosu po komunikatach o możliwych działaniach uzbrojonych grup w pierwszej połowie listopada. Premier Donald Tusk mówił o podejrzanych osobach z latarkami zauważonych po drugiej stronie granicy, jednocześnie zastrzegając, że nie wiadomo, kim były.
W Komendzie Głównej Policji powołano sztab specjalnej operacji obejmującej Warmię i Mazury oraz Podlasie. W działania zaangażowane są również wojsko, Straż Graniczna i służby specjalne.
Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, na granicę skierowano około 180 policjantów prewencji z Wrocławia i Szczecina oraz niewielką grupę kontrterrorystów. Policja nie ujawnia szczegółów operacji, tłumacząc to względami bezpieczeństwa.
Wojsko uspokaja jednak, że obecność żołnierzy w tym rejonie ma związek z ćwiczeniami. Jak wynika z informacji przekazanych przez wojskowych, sprawdzana jest sytuacja po obu stronach granicy.
Obawy nie są jednak całkowicie bezpodstawne. Niedawno na granicy Łotwy z Białorusią doszło do incydentu z udziałem uzbrojonych i zamaskowanych mężczyzn, którzy próbowali przerzucić migrantów na łotewską stronę i grozili tamtejszym żołnierzom. Zdarzenie uznano za element działań hybrydowych.
W najbliższych dniach służby mają więc zachować podwyższoną gotowość. Na razie nie ma jednak potwierdzenia, że przy polskiej granicy doszło do próby dywersji.
Źródło: „Rzeczpospolita”
grafika: chat gpt
#Ełk #WarmiaIMazury #ObwódKrólewiecki #Granica #Policja #Wojsko #Dywersja #Bezpieczeństwo #Służby #Polska #Podlasie #Sabotaż #DziałaniaHybrydowe















