Poniedziałek, kilka minut przed dziewiątą rano. Na teren jednej z firm w powiecie piskim wjeżdża ciężarowa Scania. Kierowca przywozi towar. Z pozoru nic nadzwyczajnego. Kolejny transport, kolejny rozładunek, kolejny dzień pracy.
Ale czasem wystarczy jeden szczegół, żeby zwyczajny poranek nabrał zupełnie innego wymiaru.
Pracownik ochrony wyczuwa od kierowcy alkohol. Nie wdaje się w dyskusje. Wzywa policję.
Funkcjonariusze przyjeżdżają na miejsce. Za kierownicą siedzi 29-letni mieszkaniec Grajewa. Badanie alkomatem nie pozostawia złudzeń: blisko pół promila alkoholu w organizmie.
Wtedy zaczyna się sprawdzanie danych. I właśnie w policyjnych bazach kryje się dalsza część tej historii.
Mężczyzna od ponad roku nie miał prawa prowadzić samochodu. Jego uprawnienia zostały cofnięte. To jednak nie był koniec problemów. Od kwietnia obowiązywał go również sądowy zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Przez dwanaście miesięcy miał trzymać się z dala od kierownicy.
A jednak siedział w kabinie kilkunastotonowej maszyny.
Czy liczył, że nikt niczego nie zauważy? Czy sądził, że dostawa przebiegnie bez przeszkód? Tego nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że tym razem ktoś zachował czujność.
29-latek został zatrzymany. Teraz zamiast kolejnej trasy może czekać go znacznie poważniejsza podróż — przez sale sądowe i korytarze wymiaru sprawiedliwości.
Za złamanie sądowego zakazu i prowadzenie pojazdu pomimo cofniętych uprawnień grożą mu konsekwencje karne. Łącznie może spędzić za kratami nawet pięć lat.
Czasem policyjna sprawa zaczyna się od spektakularnego pościgu. Czasem od wypadku. A czasem od jednego człowieka, który poczuł alkohol i postanowił nie odwracać wzroku.
Tym razem to właśnie ten ostatni szczegół zmienił bieg wydarzeń.
źródła: KPP Pisz, chatgpt
#Pisz #PowiatPiski #KronikaKryminalna #Policja #AlkoholZaKierownicą















