Ejaje ejaajami, ale nie ma to jak tradycyjny hejt, wprost spod klawiatury komputera. Pismaki wszystkich krajów, łączcie się!
Dzisiaj 8 marca, czyli dzień kobiet. I od tego zaczniemy. Wójt Tomasz Osewski złożył był życzenia kobietom na łamach jednej z lokalnych bieda gazet. Zrobił to z własnych pieniędzy, czy z pieniędzy gminnych? Redakcja to ujawni? Na kogo wystawiliście fakturę? Obstawiam, że na Urząd Gminy Ełk. Wspaniale, to tak drogie Panie, jakby wasz chłop ukradł Wam z portfela 50 zł, popędził do Biedronki po róże i za te zaj … Wam pieniądze te róże Wam wręczył. Cieszycie się teraz?
Skoro jesteśmy przy wójcie, to trzeba wspomnieć o jego koledze i kompanie w interesach, czyli popularnym Bogdanie „wygrywam przetargi na pniu” Wisowatym. To on załatwił WORD-a w Eku. Serio, to nie ściema. Ma łeb do interesów (głównie szemranych, o czym przekonaliśmy się na własnej skórze), to załatwił. Ale o dziwo! Nikt tych jego zasług na urządzanych z wielką pompą inauguracjach ełckiego ośrodka szkolenia kierowców nie podkreślał! Wypadł z łask ludzi wojewody i działaczy „peezelu”? A może podpał komuś mocniejszemu od siebie (czytaj: komuś z większym portfelem i większą ogładą na salonach)? Tego nie wiemy, ale brak popularnego Bogusia w pierwszych szeregach odznaczonych za zasługi przy ełckim WORDZie musi zastanawiać. Naszym zdaniem fakt, że ten ośrodek powstał, to dobrze. W takim bieda mieście jak Ełk (nie licząc deweloperów) każda taka „inwestycja”, choćby urzędnicza i stworzenie stanowisk dla swoich to sukces. Zaoszczędzą firmy szkolące kierowców i może obniżą ceny dla kursantów? Z pewnością powstaną kolejne firmy szkoleniowe i będzie większa konkurencja, a to tym lepiej dla klientów. A że zakorkuje się trochę w Ełku? Jak to mawiają – w Warszawie to dopiero są prawdziwe korki!
Ełcki ratusz zachęca lokalnych dziennikarzy do składania swoich kandydatów do tzw. (lizusowskie media piszą, że „prestiżowych”) Białych Lilli. My możemy tylko hejtersko nominować do Czarnych Amarylisów (to taka odmiana liliji (sic!), ale brzmi bardziej tajemniczo). Otóż według nas przedsiębiorcą roku, a właściwie kilku dziesięcioleci powinien zostać właściciel tzw. Bakutylu. Dodatkowo powinien zostać nagrodzony przez miejscowy Techno-Park za innowacyjną inwestycję. Bo to trzeba być bogiem biznesu, żeby wymyślić takie proste niby perpetuum mobile na robienie pieniędzy na smrodzie. Zakład ma filtry anty-smrodowe, ale ich każdorazowe uruchomienie to duże koszty. Nic to jak mieszkańcy Osiedla Jeziorna powdychają trochę smród z mączki kostnej z ich pupilów – piesków i kotków. Może ten smród przypomni im kochanego Azorka czy Burasa? I od razu w serduszku cieplej. A że śmierdzi? Panie, to duże miasto, to musi śmierdzieć. Wszędzie śmierdzi, taki mamy klimat.
Skoro o smrodzie mowa – drugim kandydatem do Czarnego Amarylisa w kategorii biznesowej powinien być prezes ZUO w Siedliskach. To menadżer, który wbrew wszelkim prawidłom kapitalistycznych zasad o konieczności generowania zysków, zaprzecza tej teorii i rozwija alternatywna gospodarkę po trosze socjalistyczną. Podobnie jak w tamtym systemie, najpierw stworzył (razem z grupą wiernych współpracowników) problem (smród), z którym teraz bohatersko walczy montując różne tarcze i mury antyodorowe za pierdyliard złotówek. Po drugie, kierowana przez niego firma wcale nie musi przynosić zysków. Tak mogą myśleć tylko ludzie z wąskimi horyzontami myślowymi. Wystarcz przecież, że ten wspaniały zakład nie będzie generował coraz wyższych strat. To nie tylko Lilia, to Nobel z ekonomii!
Wrócimy do WORDa, bo gala z okazji jego powstania nas zainspirowała. Czas na kolejne gale! Gala z okazji roztopów – w końcu da się normalnie chodzić po ulicach, parkingach i chodnikach. Obowiązkowo prezes PUK na scenie, łzy wzruszenia i konfetti z piachu. Gala sprzątania kup po psich pupilach – żeby na trawnikach (jak już śnieg stopnieje) nie straszyły „niespodzianki”. Na scenie komendant straży miejskiej z workiem biodegradowalnym. Gala z okazji… no właśnie – bez okazji. Żeby urzędnicy mogli poklepać się po plecach i uczcić fakt, że… istnieją. W tym najwspanialszych z miast celebracją stają się czynności, za których wykonywanie urzędnicy pobierają przecież swoje (sowie też, bo można zrobić wielkie oczy, gdy się je widzi) pensje. Każą nam, biednym durniom internetowym cieszyć się z tego i podziwiać ich za to, że pracują i robią cokolwiek. Fakt. Mogliby nic nie robić i to zawsze jest argument na rzecz popularnego Tomka. Bo panie w innych miastach to włodarze nic nie robią. A nasz Tomek? Upiększa miasto i robi gale. Swoją drogą to w naszym interesie pismaka jest to, żeby ta lokalna władza trwała do końca świata i nawet jeden dzień dłużej. Bo kto będzie dostarczycielem tzw. lol-contentu do hejterskiej pisaniny jak nie namaszczeni przez hierarchę harcerze, ministranci i szafarze?
Tekst jest opinią autora

















