Ponad 550 razy ełccy policjanci prosili w minioną środę kierowców o „dmuchnięcie w balonik”. Większość uczestników ruchu zdała ten szybki test bez problemu, ale kilku pechowców (a właściwie nieodpowiedzialnych) pożegnało się z dalszą jazdą.
Pierwszy wpadł 48-latek za kierownicą skody. Alkomat wskazał ponad 2 promile – wynik, przy którym trudno utrzymać pion, a co dopiero kierownicę. Kilka godzin później policjanci zatrzymali 19-latka prowadzącego subaru. W jego przypadku urządzenie pokazało „stan po użyciu alkoholu”.
Na deser funkcjonariusze spotkali 36-letniego rowerzystę na ulicy Norwida. Mężczyzna jechał tak chwiejnie, że o mało nie zderzył się z radiowozem. Badanie wykazało ponad promil alkoholu w organizmie. Za swoje popisy zapłacił łącznie 5300 zł mandatów – 2500 zł za jazdę rowerem po alkoholu, 2500 zł za stworzenie zagrożenia w ruchu i 300 zł za brak świateł. Noc zakończył w policyjnej izbie zatrzymań.
Policjanci przypominają: alkohol i droga to duet, który zawsze kończy się źle. A koszty takiej „przejażdżki” mogą zaboleć bardziej niż porządny kac.
źródło: KPP Ełk

















