Była późna noc nad jeziorem Nidzkim. Gęsta mgła snuła się nad taflą wody, a ciemność była tak gęsta, że nawet światła latarni na brzegu wyglądały jak rozmazane duchy. Szum wiatru i chlupot fal mieszały się z odległym krzykiem sowy.
Policyjny wodniak z Rucianego-Nidy, sierżant Marek, patrolował okolice Guzianki. Jego łódź przecinała spokojną, lecz zdradliwą powierzchnię jeziora. Wiedział, że każda chwila może mieć znaczenie — zwłaszcza, gdy nadchodzi wezwanie o życie dziecka.
W oddali, przez gęstą mgłę, zauważył migające światła łodzi ratowników medycznych. Silnik milczał. Na pokładzie panowała nerwowa atmosfera, a ratownicy wymieniali zaniepokojone spojrzenia.
— Silnik padł — wyjaśnił jeden z nich, gdy podnieśli się na pokład policyjnej jednostki. — Mamy wezwanie do 6-latka w Zamordejach. Czas nas goni.
Marek nie tracił ani sekundy. Zabrał ratownika oraz niezbędny sprzęt medyczny. Ruszyli przez jezioro, lawirując między ciemnymi wyspami i zatoczkami, w których kryły się cienie i tajemnice.
Gdy dopłynęli na miejsce, sześcioletni chłopiec leżał na pomoście, blady i osłabiony. Ratownik natychmiast zaczął udzielać pomocy, sprawdzając oddech i puls. Każdy oddech dziecka był jak wygrana bitwa.
Po chwili stan chłopca się poprawił. Na szczęście, nie wymagał hospitalizacji. Marek czuł ulgę, ale nie spoczął na laurach — wiedział, że najtrudniejsze jest jeszcze przed nimi.
Wracając, policyjna łódź zholowała bezsilną jednostkę ratowników, przecięła taflę jeziora i jak cichy strażnik nocy zatroszczyła się o tych, którzy walczyli o życie.
………………….
Policyjny wodniak 👮🚤 z #RucianeNida, pełniąc służbę ze strażnikiem rybackim, w okolicach #Guzianka, zauważył łódź ratowników medycznych. Potrzebowali oni pomocy, bo padł im silnik, a mieli wezwanie do 6-latka przebywającego w okolicach miejscowości #Zamordeje nad jeziorem Nidzkim. Czas odgrywał tu niezwykle ważną rolę.
Co zrobił policyjny wodniak? Zabrał na pokład ratownika i niezbędny sprzęt medyczny. Razem popłynęli na miejsce, by pomóc chłopcu. 6-latek otrzymał niezbędną pomoc medyczną. Nie wymagał hospitalizacji.
źródło: KPP Pisz + imaginacja
















