Zwycięstwo ze Stomilem II Olsztyn było przełamaniem passy czterech z rzędu przegranych spotkań ełckiego Mazura.
Już w 10 kolejce ełczanie powinni przywieźć punkty z meczu z Mrągowią, gdzie na trudnym wyjeździe prowadzili 2:0 po golach Dawida Skalskiego i Kamila Stawieckiego. Niestety, w ciągu ostatniej pół godziny gry Mrągowia ustrzeliła trzy bramki i zapisała trzy punkty na swoim koncie.
Mecz u siebie z rezerwami Stomilu był spotkaniem pod presja i młody zespół wyszedł z niej zwycięsko, wygrywając po dwóch bramkach Jakuba Lewandowskiego oraz jednym trafieniu Damiana Prusinowskiego.
Sytuacja jest, jaka jest – mówi Paweł Sobolewski, trener Mazura Ełk. – Plaga kontuzji, wąska ławka rezerwowych, młodzi zawodnicy w zespole, którzy uczą się grać w piłkę. Na rezerwy Stomilu to wystarczyło, nie mogło być inaczej, gdyż przyjechali do nas grać młodzieżowcami. U nas w kadrze połowa składu to również ta kategoria wiekowa. Fajnie dla chłopaków, że ze Stomilem się przełamali i wierzę, że w następnym meczu będzie jeszcze lepiej. Szkoda porażki w Mrągowie, gdzie do 60 minuty prowadziliśmy 2:0, Coś jest takiego w chłopakach, że przy 0:0 walczymy, jest fajna gra, a jak prowadzą, to pojawia się myślenie, że trzeba bronić i popełniamy błędy. Wychodzi brak doświadczenia, młody zespół miał być wsparty dwoma doświadczonymi graczami, czyli mną i Radkiem Dorszewskim. Niestety, kontuzje pokrzyżowały te plany. Nie składamy jednak broni, tabela jest spłaszczona, jedno zwycięstwo i awansujemy kilka pozycji w górę. Jest o co walczyć.
Zapytaliśmy Pawła Sobolewskiego, czy rzeczywiście zakończył już swoja karierę piłkarską.
Czuję się lepiej, ale rozum podpowiada, że to koniec mojej gry, niech teraz grają młodsiPaweł Sobolewski.

















