Kontynuujemy temat śniegu na ełckich ulicach, chodnikach i podwórkach. Opublikowaliśmy opinię Czytelnika bardzo krytyczną wobec działań ełckich władyków. Nie chcemy być posądzeni o stronniczość i brak obiektywizmu, dlatego prezentujemy również inne opinie, a właściwie szeroką ich gamę albo rozłożysty wachlarz.
– Ile można słuchać tego pier*olenia (tak w oryginale – przyp. red.) że ciężko się chodzi i jeździ – czytamy w komentarzach na FB. – Napadało śniegu nie pierwszy raz i choćby służby miały 3 razy tyle sprzętu to nie da się zrobić wszystkich dróg i chodników na czarno. Ludzie uwielbiają narzekać a jak można znaleźć winnego jakiegoś problemu to wtedy można po nim jeździć jak po burej suce.
– Jedźcie do Moniek, Białegostoku, później piszcie te lamenty – to inny głos. – Byłem w niedzielę, śniegu 0,5 m. Stękacie, jak większość w tym kraju. To, że lampeczki generują niepotrzebne koszty to fakt. Ale z tym odśnieżaniem to jakiegoś 3,14erdolca większość dostała w tym sezonie. W latach 80tych XX wieku śniegu było 3x więcej, sprzętu również było więcej, ale czystego asfaltu i chodników nie pamiętam. Także ten, nikt na świecie nie liże chodników ze śniegu. Może jeszcze czerwony dywan rozwinąć przed Jaśnie Wielmożnym Państwem?
– Dobrze, że włodarze nic z tym zalegającym śniegiem nie robią – uważa Adam. – Natura rozwiąże ten problem, przyjdzie odwilż i śnieg zniknie. Wyobraźcie sobie sytuację, że miasto inwestuje środki i ludzi w wywóz śniegu, a na drugi dzień przychodzi odwilż, która sama to by załatwiła. To by dopiero była niegospodarność i marnotrawstwo.
Komentatorzy nie szczędzą też krytyki pod adresem krytyki Dobra Wspólnego.
– Napisaliście, że całe zło śniegowe stwarza to ugrupowanie – złości się pani Monika z Ełku. – A „Łączy nas Ełk” to niby lepszy? Przecież to farbowane lisy. Stroją się w piórka samorządu z dala od polityki bis, a niektórzy z nich przeszli już chyba wszelkie możliwe ugrupowania, od lewa do prawa, z ugrupowaniem prezydenta miasta na czele.
Fot. Czy odwilż załatwi sprawę?

















