Jestem przedsiębiorcą i od wielu lat prowadzę firmę. Jak tysiące innych przedsiębiorców zaufałem PKO BP, bo wydawało mi się, że skoro to największy polski bank, będzie partnerem na dobre i na złe – publikujemy list Czytelnika
Na początku wszystko wyglądało wzorowo. Bank oferował kredyty, limity, finansowanie faktur. Dzięki temu mogłem inwestować, rozwijać działalność i planować zatrudnienie kolejnych pracowników. Firma rosła, zdobywała nowych klientów i regularnie regulowała swoje zobowiązania.
Nagle wszystko się zmieniło.
Bank bez wcześniejszego ostrzeżenia wycofał finansowanie faktur. Dla wielu przedsiębiorców to podstawowe narzędzie utrzymania płynności finansowej. W moim przypadku był to początek poważnych problemów. Z dnia na dzień zabrakło środków, które pozwalały normalnie funkcjonować.
Myślałem, że uda się znaleźć rozwiązanie. Że bank usiądzie do rozmów. Nic z tego.
Po krótkim czasie otrzymałem wypowiedzenia praktycznie wszystkich umów kredytowych. Bez wcześniejszych sygnałów, bez próby wypracowania porozumienia, bez czasu na przygotowanie się do tak drastycznej decyzji.
Na tym jednak się nie skończyło.
Moje zobowiązania trafiły do zewnętrznych firm windykacyjnych. Od tamtej pory telefony dzwonią od rana do wieczora. Słyszę tylko jedno – natychmiast spłacić całość zadłużenia. Do tego dochodzą gigantyczne odsetki i kolejne koszty. Mam wrażenie, że warunki są gorsze niż w wielu firmach udzielających chwilówek.
Dziś zamiast rozwijać firmę i zatrudniać nowych ludzi, walczę o jej przetrwanie. Żeby wypłacić pensje, opłacić podatki i utrzymać działalność, jestem zmuszony korzystać z bardzo drogiego finansowania.
I właśnie tego nie rozumiem.
Czy rolą banku jest wspieranie przedsiębiorców tylko wtedy, gdy wszystko układa się idealnie? Czy polski bank nie powinien pomagać firmom przejść przez trudniejszy okres, zamiast jednym ruchem odbierać im możliwość dalszego funkcjonowania?
Odnoszę wrażenie, że najpierw zachęca się przedsiębiorcę do korzystania z finansowania, a gdy firma uzależni swoją płynność od produktów bankowych, wystarczy jedna decyzja, by cały dorobek wielu lat stanął pod znakiem zapytania.
Za każdą firmą stoją przecież ludzie – właściciele, pracownicy i ich rodziny. Gdy przedsiębiorstwo upada, konsekwencje ponoszą wszyscy.
Dlatego chciałbym publicznie zadać kilka pytań.
Czy tak powinien wyglądać model współpracy z polskimi przedsiębiorcami? Czy naprawdę łatwiej jest doprowadzić firmę do walki o przetrwanie niż wspólnie poszukać rozwiązania? Czy celem jest najpierw zadłużyć przedsiębiorcę, a potem zniszczyć jego firmę?
Mam nadzieję, że mój głos stanie się początkiem szerszej dyskusji o tym, jak banki traktują firmy, które przez lata budowały swoją pozycję, miejsca pracy i płaciły podatki w Polsce.
Od redakcji: W związku z opisaną sprawą wysłaliśmy szczegółowe pytania do biura prasowego oraz rzeczników prasowych PKO BP z prośbą o odniesienie się do zarzutów przedstawionych przez przedsiębiorcę i wyjaśnienie powodów podjętych decyzji. Mimo upływu ponad miesiąca nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi. Jeśli bank zdecyduje się przedstawić swoje stanowisko, opublikujemy je w całości.
#PKOBP #Bank #Przedsiębiorcy #Biznes #Kredyt #Finansowanie #Faktoring #PłynnośćFinansowa #Windykacja #Firma #MałyBiznes #PolskaGospodarka #Bankowość #Przedsiębiorca #Kredyty #Długi #Chwilówki #Gospodarka #PolskieFirmy #PKO













