Policjanci pracowali na miejscu zdarzenia drogowego, do którego doszło na drodze krajowej nr 58. Na trasie Pisz -Ruciane- Nida zderzyły się dwa samochody osobowe.
Kierujący pojazdem marki Ford nie zachował bezpieczniej odległości i najechał na tył samochodu marki Mitsubishi. W zdarzeniu poszkodowany został kierowca Forda, który trafił do szpitala. Ostatecznie nic poważnego mu się nie stało.
W poniedziałek (4 sierpnia br.) policjanci pracowali na miejscu zdarzenia drogowego, do którego doszło na drodze krajowej nr 58 między Piszem a Rucianem-Nidą. Zderzyły się tam dwa samochody osobowe jadące w kierunku Rucianego-Nidy.
Z ustaleń policjantów wynika, że kierujący pojazdem marki Ford nie zachował bezpiecznej odległości i najechał na tył pojazdu marki Mitsubishi, który zatrzymał się ze względu na zator na drodze. Fordem kierował 38-letni mieszkaniec piskiej gminy, który trafił do szpitala. Po przeprowadzonych badaniach okazało się, że nic poważnego mu się nie stało. Samochodem marki Mitsubishi kierował 53-letni mieszkaniec Grodziska Mazowieckiego. Kierowcy obu aut byli trzeźwi.
Policjanci wyjaśniają przyczyny i okoliczności tego zdarzenia.
źródło + fot. KPP Pisz[nagranie: odgłos deszczu uderzającego o maskę auta, cichy szum silnika, a potem… cisza]
LEKTOR (głębokim, wyważonym głosem):
Nie miał prawa tam być.
Ten zakręt znał na pamięć — jak linie na własnych dłoniach.
A mimo to… wystarczył ułamek sekundy.
Zły moment. Zły refleks. Zły los.
[pauza, oddech]
38 lat. Sam. Mgła jak mleko, przetarta tylko światłami Forda. Jechał, jakby uciekał — choć nie wiedział przed czym.
Może przed sobą.
Może przed tym, co zostawił za sobą w Piszu.
I wtedy zobaczył światła. Czerwone. Blisko. Zbyt blisko.
Nie zdążył.
[efekt: nagły trzask metalu, pisk hamulców, potem absolutna cisza]
Mitsubishi przed nim stanęło w miejscu. Jego własne auto nie.
Uderzenie.
Ciało rzucone do przodu.
Serce, które na moment przestało bić — nie z bólu. Z przerażenia.
LEKTOR (szeptem):
Kiedy otworzył oczy, nie było już mgły. Były tylko niebieskie światła i głosy, których nie rozpoznawał.
Karetka. Policja.
Pytania. Za dużo pytań.
„Trzeźwy?”
„Tak.”
„Ranny?”
„Nie wiem.”
[efekt: bicie serca, coraz głośniejsze, potem znów cichnie]
To miała być zwykła trasa. Pisz – Ruciane-Nida.
Zwykły poranek.
Ale przecież nikt nie spodziewa się katastrofy.
A ona… zawsze przychodzi wtedy, gdy przestajesz się jej bać.

















